Prezenty dla niemowlaka (0-6 mies.)

 

Prezenty dla maluszka

 

Baby shower, pierwsze odwiedziny niemowlęcia, Gwiazdka – każdy powód jest dobry, żeby kupić coś maluszkowi.  Tylko co kupić? Można powiedzieć, że “cokolwiek”, bo bez względu na to, co taki niemowlak dostanie – zawsze będzie zadowolony, a przynajmniej nie okaże rozczarowania. Nie chodzi jednak o to, żeby tylko coś dać, ale żeby dać COŚ.

Oto nasza lista takich COSIÓW, tj. prezentów, z których będą zadowolone zarówno dzieci, jak i ich rodzice (rodzice nawet bardziej).

 

Ubranka

Body, piżamka, bluzeczka czy też skarpetki to idealny prezent dla maluszków bez względu na ich wiek. Ubranek nigdy za wiele. Najlepiej kupić w rozmiarze 62/68, przynajmniej nie będą za małe.

 

Pieluszki

Tak, zgadza się. Pieluszki. Pieluszki mogą być (i są) świetnym prezentem. Jeśli nie chcemy dać zwykłego wielopaka, zawsze możemy zrobić sami lub zamówić (np. na Allegro lub DaWanda) pieluszkowy tort bądź też skonstruować z nich wózek, motocykl lub rowerek. Wrażenie i zachwyt gwarantowany.

 

Kocyk lub otulacz

Świetnym prezentem jest stylowy kocyk, otulacz muślinowy lub bambusowy. Kocyk posłuży za kołderkę, a otulacz z powodzeniem zastąpi rożek i kocyk w ciepłych miesiącach.

Dobrym wyborem będą bawełniane kocyki YOSOY, otulacze Jollein, z La Millou lub Pink No More.

 

Śpiworek/rożek

Na prezent świetnie nadaje się również rożek (dla noworodka – tak do 2. miesiąca życia) np. Molomoco  czy śpiworek. My wybraliśmy marki Jollein. Duży wybór śpiworków posiada sklep Biały Motylek.

 

Gryzaczek/ przytulanki-szmatki/metkowiec

Gdy dziecko zaczyna ząbkować (zwykle ok. 3-6 miesiąca), swędzą go dziąsełka. Zaczyna wówczas wkładać do buzi paluszki lub rękawki. Warto mu podarować więc gryzaczek, przytulankę-szmatkę lub metkowca, które niemowlę może miętosić w rączkach i buzi. Przyniesie mu rozrywkę i ulgę w czasie ząbkowania.

Najbardziej popularnym gryzakiem jest żyrafa Sophie, czemu zresztą się nie dziwimy. To bardzo ładna, funkcjonalna i stylowa zabawka. Lea też tak uważa.

Zamiast Sophie można dziecku kupić drewniane gryzaczki np. z Booba Design lub Lullalove. Dużą popularnością cieszą się też gryzaki silikonowe tej ostatniej firmy. Obie propozycje są naszym zdaniem warte uwagi.

Przytulanka-szmatka np. Króliczek Rubuś z Molomoco będzie również trafionym prezentem. Podobnie jak metkowiec (metkuś), czyli szeleszcząca szmatka sensoryczna z kolorowymi metkami. Różne wzory dostępne są m.in. na DaWanda.

 

Kontrastowe zabawki sensoryczne

 

Kontrastowa kostka sensoryczna lub książeczka

To zabawki blisko spokrewnione z metkowcem. Często posiadają różnokolorowe metki i są zrobione z materiałów o zróżnicowanej fakturze. Decydując się na ich zakup, warto rozważyć zakup kontrastowych np. o czarno-białych barwach. Pamiętajmy, że wzrok dziecka wyostrza się stopniowo. Aby wspomóc ten proces, dobrze jest już od pierwszych tygodni życia stymulować prawidłowy rozwój jego oczu. Do tego właśnie służą zabawki o kontrastowych kolorach. Czerń i biel z dodatkiem czerwieni lub zieleni wspomagają rozwój zmysłu wzroku i przyczyniają się do rozwoju intelektualnego dziecka.

Jeśli nie wiecie, którą książeczkę wybrać, polecamy Wyostrzam wzrok firmy Parenti (tu recenzja).

 

Zabawka/zawieszka do wózka

Najlepiej sensoryczna z gryzaczkiem i grzechotką. Sprawdzi się również jako zabawka do leżaczka. Lea otrzymała w prezencie zawieszkę Lwa marki Benbat i jest nim zachwycona. Zresztą, my też. Widok Lei podczas zabawy z Lwem Szelestem (tak go nazwaliśmy) zawsze poprawia nam humor.

Zawieszki tej firmy można kupić np. w Empiku.

 

Whisbear, Szumiś lub Ośmiorniczka

Modnym prezentem może być też przytulanka uspokajająca Whisbear lub Szumiś. To stylowe i ciekawe zabawki, choć ich funkcja usypiania jest dyskusyjna. Na Leę np. nie działa, ale słyszeliśmy, że niektóre dzieci zasypiały przy wydawanych przez te maskotki dźwiękach.

Zamiast tych pluszaków można podarować dziecku Ośmiorniczkę prenatalną z Hencz Toys

 

Leżaczek i mata edukacyjna.

To pomysł na droższy prezent, ale z pewnością warto. My polecamy leżaczek marki Babybjorn, dostępny np. w Empiku.

Ciekawe maty posiada natomiast w swojej ofercie Sauthon lub Done by Deer. Są one dostępne np. w Mamissima lub Amko. Dobrym wyborem są również maty kontrastowe.

Na prezent nadają się także torebka na smoczek Babymoov (jest niezastąpiona :)), jak również same smoczki. Nam najbardziej odpowiadają smoczki kauczukowe, które są proste, naturalne i co najważniejsze nie odciskają się na buzi.

 

Prezent dla niemowlaka

 

Podaruj Misia 2017

 

Lui - Kup Misia 2017

 

Sobotni poranek był szalony… Bardzo… Ledwo zjedliśmy śniadanie, wpakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy na polowanie do… Rossmanna. Naszym celem była Lui. Miś z tegorocznej akcji Kup Misia. Nie było prosto, nie było łatwo, ale ostatecznie łowy zakończyły się pomyślnie. Kochani, poznajcie Lui.

Misia z dobrą energią. Jeśli na czymś Ci bardzo zależy, Lui pomoże. Jeśli bardzo czegoś chcesz, Lui będzie Twoją podporą. W Jej małym serduszku kryje się wiele dobra. A Lui lubi się nim dzielić z innymi. Tak po prostu… Tak po misiowemu.

Zakup Misia z akcji Podaruj Misia to u nas już tradycja rodzinna, a przy tym dobra zabawa i możliwość wsparcia tej wyjątkowej świątecznej akcji charytatywnej. Po raz 12. Fundacja TVN “Nie jesteś sam”, Allegro oraz Rossmann umożliwiają nam zabawę w Świętego Mikołaja i niesienie innym pomocy. I to w bardzo pluszowo miły sposób. Warto się przyłączyć, bo dochód z akcji zostanie przekazany na leczenie i rehabilitację podopiecznych Fundacji TVN “Nie jesteś sam”.

Bądź miły jak … Miś i Podaruj Misia.

 

Kup Misia 2017

 

W tym roku kreacje dla Asi, Emmy, Lui i Tymka stworzyli odpowiednio Tomasz Ossoliński, Maciej Zień, Bizuu i 303 Avenue.

 

 

 

Jesienna tarta z musem z dyni

 

Tarta z musem z dyni

 

Pyszna tarta, idealna na jesienne dni.

Ten przepis pochodzi z listopadowej Pani, tylko trochę go zmodyfikowałam.

Składniki (kruche ciasto):

  • 120 g masła
  • 3 łyżki cukru
  • 2 żółtka
  • 1 i 1/3 szklanki maki pszennej
  • 1/2 łyżeczki soli

Składniki (masa dyniowa):

  • 300 ml musu z dyni (1/2 średniej dyni)
  • 250 g serka mascarpone
  • 1/2 szklanki cukru
  • 2 jajka + 1 żółtko
  • 50 gram masła
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 2 łyżeczki przyprawy piernikowej

 

Przygotowanie:

Dynię obieramy ze skóry, kroimy na kawałki, rozkładamy na blasze wyłożonej pergaminem i pieczemy ok. 40 minut (do miękkości) w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 °C. Po wystudzeniu dynię blendujemy na gładką masę.

Z masła (w temperaturze pokojowej) oraz pozostałych składników (cukru, żółtka, mąki i soli) zagniatamy ciasto. Formujemy kulę i wkładamy na pół godziny do lodówki. Po upływie tego czasu wylepiamy nim dno i boki formy do tarty (średnica ok. 23 cm). Pieczemy przez 10 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180°C.

W tym czasie przygotowujemy masę dyniową. Ubijamy jajka z cukrem. Dodajemy przyprawy, ostudzoną, zblendowaną dynię, masło i serek. Wszystko  mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Tak przygotowaną masę wylewamy na podpieczony spód, a następnie wkładamy do piekarnika na 40-45 minut (180°C).

Tarta bardzo dobrze smakuje z kwaśną śmietaną.

 

Tarta z musem z dyni

 

Torcik z kremem z mango i figami

 

Torcik mangowy z figami

 

Składniki:

  • 125 g masła
  • 200 g herbatników
  • 2 łyżki płatków migdałów
  • 7 płaskich łyżeczek żelatyny
  • 1 małe, dojrzałe mango
  • 500 g jogurtu śmietankowego
  • 5 łyżek cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 200 gram śmietany kremówki (np. 36 %)
  • 4 figi
  • 2 – 3 łyżki miodu

 

Przygotowanie:

Spód tortownicy (Ø 23 cm) wykładamy papierem pergaminowym.

W rondelku rozpuszczamy masło. Płatki migdałów siekamy, a herbatniki kruszymy. Następnie łączymy je z rozpuszczonym masłem, po czym przekładamy do formy i dociskamy. Odstawiamy do lodówki na 20 minut.

Żelatynę moczymy w niewielkiej ilości zimnej wody.

Mango obieramy, usuwamy pestkę, a następnie miksujemy. Zmiksowane mango mieszamy z jogurtem, cukrem (również waniliowym).

Żelatynę rozpuszczamy na bardzo małym ogniu. Zdejmujemy z ognia i mieszamy z 3 łyżkami kremu mangowo-jogurtowego, następnie łączymy z pozostałym jogurtem. Masę wstawiamy do lodówki na ok. 15 minut.

Po upływie 15 minut ubijamy śmietanę, dodajemy do kremu i rozkładamy równomiernie na spodzie herbatnikowym. Wstawiamy do lodówki na min. 3 godziny. Podajemy z podsmażonymi na miodzie ciepłymi figami.

 

Torcik mangowy z figami

 

Micro – Michael Crichton

 

Micro Michael Crichton

 

Stawonogi (owady, pajęczaki, wije i skorupiaki) to najliczniejszy typ zwierząt na świecie. Ich liczba (i to tylko opisanych gatunków) przekracza milion, co stanowi 75% wszystkich gatunków zwierząt na Ziemi. Przy tym, z każdym rokiem odkrywa się nowe gatunki. Stawonogi opanowały  wszystkie znane środowiska zdatne do życia. Wśród stawonogów znajdziemy roślinożerców, wszystkożerców, pasożyty i drapieżniki… Zabójczo groźne drapieżniki…

Jak obrazowo zauważył Edward Osborn Wilson, amerykański entomolog:

Krążą wokół nas malutkie stworzenia, które można bez końca badać i podziwiać, jeśli tylko zechcemy oderwać wzrok od horyzontu i zwrócić uwagę na świat w zasięgu naszej ręki. Można poświęcić całe życie na magellańską podróż wokół pnia drzewa.

 

W taką fascynującą, choć pełną niebezpieczeństw, podróż zabiera nas w – wydanej pośmiertnie i dokończonej przez Richarda Prestona – powieści Micro Michael Crichton, autor wyśmienitych technothrillerów (m.in. Kula, Jurassic Park, Kongo). Historia grupy studentów, którzy trafiają do mikroświata tropikalnego lasu opanowanego przez niebezpieczne (dla mających 12 mm wzrostu ludzi) stawonogi, to nie tylko trzymająca w napięciu powieść przygodowo-sensacyjna o wartkiej akcji, ale również dość pokaźne kompendium wiedzy na temat entomologii, mikrobiologii i nanotechnologii. I to wiedzy przekazanej jakby mimochodem, prosto, acz bez łopatologii… Zresztą, jakżeby miało być inaczej. To w końcu Crichton, czyli zapierająca dech w piersiach przygoda z nauką…

Polecamy!

 

Micro Michael Crichton

 

Truskawkowo-porzeczkowe smoothie

 

Koktajl truskawkowo-porzeczkowy

 

Poniedziałek z koktajlem truskawkowo-porzeczkowym … jest dużo przyjemniejszy.

Truskawki, czarną porzeczkę myjemy, a następnie blendujemy z łyżką zmielonych orzechów włoskich. Dosładzamy syropem klonowym.

 

Ludzie. Powieść dla ziemian – Matt Haig

 

Ludzie. Powieść dla ziemian

 

Ludzie od lat zadają pytanie – czy jesteśmy sami we Wszechświecie? Pytanie to pada nawet z ust naukowców. Jeden z nich, astronom Frank Drake, określił wzór, który służy do obliczenia prawdopodobieństwa występowania rozwiniętych technologicznie cywilizacji w galaktyce Drogi Mlecznej.

Równanie Drake’a to:

N = RfpneflfifcL

gdzie:

  • N to liczba cywilizacji pozaziemskich, z którymi ludzkość może się komunikować (czyli z założenia cywilizacji technologicznych);
  • R to szybkość powstawania gwiazd w naszej galaktyce;
  • fp to odsetek gwiazd, które mają planety;
  • ne  to średnia liczba planet znajdujących się w ekosferze gwiazdy, tj. na których może powstać życie;
  • fl to odsetek planet w ekosferze, na których powstanie życie;
  • fi to odsetek planet zamieszkanych, na których życie rozwinie inteligencję (czyli stworzy cywilizację);
  • fc  to odsetek cywilizacji, które będą chciały komunikować się z ludzkością;
  • L to średni czas istnienia takich cywilizacji.

 

Jak podaje jednak Andrew Martin, główny bohater powieści Matta Haiga Ludzie. Powieść dla ziemian:

 Rozmaici astrofizycy przyjrzeli się wszystkim danym i doszli do wniosku, że w Galaktyce muszą istnieć miliony planet posiadających życie (…). I na części z nich muszą żyć rozwinięte cywilizacje dysponujące zaawansowaną technologią. To oczywiście była prawda. Ale ludzie nie potrafili na tym poprzestać. Doszli  w swym rozumowaniu do paradoksu. Stwierdzili: “Chwila, coś tu się nie zgadza. Jeśli rzeczywiście istnieje tak wiele pozaziemskich cywilizacji zdolnych do nawiązaniu z nami kontaktu, to przecież byśmy o tym wiedzieli, ponieważ te cywilizacje nawiązałyby z nami kontakt.”

 – No i mieli rację, prawda? – odezwał się chłopak w T-shircie (…).

– Nie – odparłem. – Nieprawda. Ponieważ to równanie  powinno  zawierać jeszcze inne warunki. Na przykład … – Odwróciłem się i napisałem na tablicy:

fmwd

– Odsetek planet, których mieszkańcy mają w dupie wizyty na Ziemi i nawiązywanie z nią kontaktu.

A potem napisałem:

fozalotnw

– Odsetek planet, których mieszkańcy odwiedzili Ziemię, ale ludzie o tym nie wiedzą.

 

Ludzie. Powieść dla ziemian to lekka i dowcipnie opowiedziana historia mieszkańca tej ostatniej grupy planet, niezwykle zaawansowanej technologicznie pozaziemskiej cywilizacji, w której każdy kieruje się logiką i matematyką, a historia jest dziedziną tej ostatniej. To opowieść o kosmicie, który przybył na Ziemię z niezwykle ważną dla bezpieczeństwa świata misją i … stanął oko w oko z absurdami naszej niebieskiej planety. I o tych właśnie absurdach, o ludziach i życiu na Ziemi, a przede wszystkim o tym co tak naprawdę w życiu jest ważne, a co można zignorować, jest to powieść. Polecamy!

 

Wiem, że część spośród was, którzy czytacie tę książkę, jest przekonana, iż ludzie to mit, ale jestem tu po to, by udowodnić wam, że oni istnieją naprawdę. Dla niezorientowanych: człowiek to rzeczywista dwunożna forma życia obdarzona średnią inteligencją, prowadząca dość żałosną egzystencję na małej, przesiąkniętej wodą planecie w bardzo samotnym zakątku Wszechświata.

 

Ludzie. Powieść dla ziemian - Matt Haig

 

Matt Haig, Ludzie. Powieść dla ziemian. PWN

 

My…

 

 

Cześć jestem Lea. Mam dopiero kilka dni, a już moi rodzice kazali mi zabrać się do roboty i zrobić wpis o mnie i całej naszej rodzinie. A ja przecież jeszcze nie umiem mówić, a co dopiero pisać na komputerze, czy robić zdjęcia! No, ale sami wiecie jak jest! Rodzic każe, dziecię musi! Zaczęłam od selfie. I chyba wyszło! To jestem ja! Prawda, że urocza! Wg Mamy Thelksi, Taty Noego i Siostry Lii jestem również słodka! Trochę się przez to boję, bo lubią słodycze! Ale wracając do mnie – jeszcze zbyt dobrze siebie nie poznałam, ale wiem już, że lubię spać i jeść. Jestem w tym podobno bardzo dobra! Myślę, że nie tylko w tym. Zresztą jeszcze Wam to udowodnię!

 

 

Lea

 

A oto moja rodzina:

 

Thelksi (wg Noego, Lii i Królika) – czarujący spiritus movens naszego bloga. Kreatywna, twórcza i szalona, spontaniczna prawniczka, z niesamowitymi pomysłami, intuicją i spostrzegawczością psychologa. Urodzony psychoanalityk, przede wszystkim naszej rodziny. Miłośniczka elegancji i dobrego smaku w modzie, wnętrzarstwie i na talerzu. Uwielbia wywiady z mądrymi ludźmi. Mówi, że jest nietowarzyska, ale nikt tak jak ona nie umie prowadzić ciekawych rozmów. Kolekcjonerka szminek. Wulkan! Wulkan, który pozostaje kilka dni w uśpieniu, żeby nagle eksplodować nowymi pomysłami, energią lub… Lepiej będzie, gdy nie dokończę, bo a nuż wybuchnie…

 

Na potrzeby bloga mama nazywa się Thelksi, ale wydaje mi się, że ma na imię „MaszRację” albo „JakZawszeMaszRację”, bo tata cały czas tak się do niej zwraca.

 

 

Thelksi

 
 

Noe (wg Thelksi, Lii i Królika) pomysłodawca bloga. Mąż Thelksi. Również prawnik. Miłośnik słowa, pisarz – satyryk. Spontaniczny, gdy tak wcześniej zaplanuje. Twórczy, gdy mu się zechce. Zorganizowany i religijny, jeśli pod tymi pojęciami rozumiemy chaotyczną bieganinę i powtarzanie “O Boże, nie zdążę”. Ma niecodzienny wręcz talent, czyli jego talent niecodziennie się objawia. Myśli, że jest towarzyski, ale potrafi całą imprezę przesiedzieć w milczeniu, nie odezwawszy się do nikogo z towarzystwa. Ostatnio pracuje nad sześciopakiem. Nad jednym sześciopakiem dziennie.

 

 Tata jest chyba bardzo rozsądny i odpowiedzialny, bo mama mówi, że będzie ze mną zostawał, gdy sama z Lią pójdzie na wyprzedaże lub do kina.

 

 

Noe

 
 

Lia (wg Thelksi, Noego i Królika), jeszcze dwa lata temu Mała, powoli wkracza w naście lat. Kreatywna jak jej mama. Z niesamowitymi pomysłami. Większość czasu pracuje jednak nad tym, jakby nie pracować. Uwielbia modę, youtube’a, musical.ly i nadgryzione jabłuszko. Fanka słowa “epickie”.

 


Jest bardzo ładna i mądra. Jak będę duża, to będę taka jak ona. A tu są jej zdjęcia. Prawda, że ładna i mądra. I… Epicka!

 

 

 
 

Królik (wg Thelksi, Noego i Lii) – urodzinowy prezent Lii. Miłośnik snu, jedzenia i muzyki klasycznej. Potrafi cały dzień spędzić na dywanie przed głośnikami, słuchając RMF Classic, chyba że akurat jest obrażony i strzela focha. Wówczas odwraca się do nas plecami i naburmusza…

Jest uroczy. Już nie mogę się doczekać aż pociągnę go za uszy.

 

Królik

 

Charlotta truskawkowa

 

Charlotta z truskawkami

 

Sezon na truskawki wciąż trwa, a więc … smacznego!

Składniki:

Ciasto:

  • 4 jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • masło do wysmarowania tortownicy

 

Nadzienie:

  • 1/2 kg truskawek
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 i 1/2 łyżki żelatyny
  • 500 ml śmietanki kremówki
  • 60 ml rumu (lub brandy)

Wierzch

  • 1 tabliczka mlecznej czekolady
  • 1/2 kg truskawek do dekoracji

 

Charlotta z truskawkami

 

Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzewamy do 200ºC. Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, a boki natłuszczamy.

Rozdzielamy żółtka i ucieramy je z cukrem. Mieszając, dodajemy stopniowo mąkę, a następnie ekstrakt. Ubijamy białka na sztywną pianę i łączymy ją delikatnie z masą żółtkową. Przelewamy ciasto do tortownicy i pieczemy pół godziny.

Po wystudzeniu ciasta wyjmujemy je z formy i przecinamy na dwa blaty.

Truskawki zasypujemy cukrem i blendujemy.

Żelatynę rozpuszczamy w dwóch łyżkach wrzącej wody. Mieszamy z kilkoma łyżkami truskawkowego musu i podgrzewamy na małym ogniu (nie zagotowujemy!). Dodajemy do reszty musu i dokładnie mieszamy. Wlewamy alkohol.

Kremówkę ubijamy i łączymy z wystudzonym musem.

W tortownicy na dolny biszkoptowy blat wykładamy nadzienie i przykrywamy drugim blatem. Całość przykrywamy folią kuchenną i odkładamy do lodówki do stężenia kremu (najlepiej na całą noc).

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i polewamy górny blat. Dekorujemy truskawkami.

 

Charlotta z truskawkami

 

Słowik – Kristin Hannah

Słowik - Kristin Hannah

 

Tym razem nie będzie szerokiej recenzji. Napiszę tylko, że to nie jest łatwa książka, ale każde zawarte w niej słowo jest warte poświęconego mu czasu.

Na okładce książki widnieje napis:

“Miłość pokazuje nam, kim chcemy być. Wojna pokazuje, kim jesteśmy”.

W mojej ocenie, te dwa zdania są wystarczającą zachętą do jej przeczytania.

 

Kristin Hannah. Słowik. Świat Książki

 

Słowik - Kristin Hannah