Miesiąc: Maj 2017

Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki – Mario Vargas Llosa

 

Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki Mario Vargas Llosa

 

Ricardo Somocurcio urodził się i dorastał w Miraflores. W swoim życiu pragnął tylko – zamieszkać w Paryżu i… jej – „niegrzecznej dziewczynki”.

Pojawiła się w jego nastoletnim życiu w pewne upalne lato, zwracając na siebie całą jego uwagę. Ze smukłym ciałem, buzią modelki, ciemnymi, szelmowskimi oczami i pełnymi ustami była ucieleśnieniem kobiecej kokieterii. Chciał, żeby była jego. W pewnym momencie żył tylko po to, by jej pragnąć i myśleć o niej? Zawsze oddany i bezinteresowny. A Ona? Ona pojawiała się w jego życiu i znikała. Dlaczego znikała – zazwyczaj na długo i bez śladu? Czego „niegrzeczna dziewczynka” szukała w swoim życiu? O tym dowiecie się czytając książkę Mario Vargas’a Llosy Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki.

Polecamy!

 

– (…) Myślę, że jedynym mężczyzną, któremu nigdy nie skłamałam w łóżku, jesteś ty.

– No cóż, w twoich ustach brzmi to jak wyznanie miłości.

 

 

Zbigniew Wodecki już nie zabierze nas na bal

 

Zbigniew Wodecki - Fryderyki 2016 zdjęcie ze strony wodecki.pl

 

Ty patrz jak to nam zeszło
Jakby chwila
A tu listopad życia jest tuż, tuż
Wspaniały widok na przeszłość
Co jak wiesz
Nigdzie nie spieszy się już.

(Okno z widokiem na przeszłość)

 

Głos i muzyka Zbigniewa Wodeckiego była z nami od zawsze.

Lubię wracać tam gdzie byłem już rozpoczęło pewnej pięknej, majowej soboty naszą uroczystość weselną,

Zacznij od Bacha Noe zawsze mi włącza w mgliste poranki, kiedy nie może dobudzić mnie do pracy.

Lia oczarowana jest natomiast piosenką Opowiadaj mi tak. Zakochała się w tej piosence i w twórczości Zbigniewa Wodeckiego po koncercie, na który ją zabraliśmy w ubiegłym roku.

Dziękujemy za piękne, pełne wzruszeń piosenki i muzykę godną Mistrza. Żałujemy, że już nigdy ich nie usłyszymy na żywo z ust tak wybitnego Muzyka.

 

Gdy dni wyblakną mi
I powiem tak: żegnaj mój świecie
Podjedzie tu kierowca z mgły
W niebieskim swym kabriolecie.
Ja sam dojadę tam,
Gdzie czeka mnie ostatnia puenta.

(Szczęście jest we mnie)

 

Bułeczki z konfiturą rabarbarową

 

Bułeczki z marmoladą z rabarbaru

 

Sobotni poranek pachnący drożdżowymi bułeczkami…

 

Konfitura rabarbarowa

 

Konfitura rabarbarowa

 

Składniki:

  • 2 kg rabarbaru
  • ok. 3/4 szklanki cukru
  • 1/2 łyżeczki mielonego imbiru

 

Przygotowanie:

Rabarbar myjemy i odcinamy końcówki. Kroimy w kostkę.

Na średnim ogniu, w rondelku rozpuszczamy cukier, tak żeby zrobił się karmel. Pilnujemy przy tym, żeby karmel się nie spalił (jego kolor powinien być miodowy). Do gorącego karmelu dodajemy część rabarbaru, żeby nie dopuścić do znacznego obniżenia temperatury karmelu i jego zestalenia. Dopiero gdy rabarbar puści soki i połączy się z karmelem dodajemy pozostałą ilość oraz mielony imbir (podkreśli słodycz rabarbaru).

Smażymy (gotujemy) na średnim ogniu do uzyskania gładkiej konfitury.

 

Drożdżówki

 

Bułeczki z marmoladą z rabarbaru

 

Ciasto (na ok. 10 bułeczek średniej wielkości, do przygotowania dzień wcześniej):

  • 2,5 szklanki mąki pszennej
  • 15 g drożdży
  • 100 ml mleka
  • 120 g masła
  • 3 jaja
  • 3 łyżki cukru
  • szczypta soli

 

Kruszonka:

  • 3,5 łyżki cukru
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 50 g schłodzonego masła

 

Przygotowanie:

Masło rozpuszczamy w mleku.

W dużej misce mieszamy mąkę, cukier, szczyptę soli oraz pokruszone drożdże. Dodajemy jajka lekko wszystko mieszając. Następnie mleko z masłem. Całość wyrabiamy, aż ciasto będzie gładkie. Jego konsystencja powinna być rzadka. Miskę z ciastem przykrywamy folią spożywczą i wstawiamy na noc do lodówki.

Rano ciasto wraz z odrobiną mąki zagniatamy ręką. Formujemy kulki, nadziewamy je konfiturami i układamy na blasze wyłożonej pergaminem.

Z mąki, cukru, masła zagniatamy kruszonkę.

Smarujemy bułeczki odrobiną mleka i posypujemy kruszonką.

Pieczemy w temperaturze 180ºC przez 10 minut, po tym czasie zwiększamy temperaturę do 200 º C i pieczemy do czasu, aż bułeczki się zarumienią (ok. 5 – 10 minut).

 

Bułeczki z marmoladą z rabarbaru

 

Czochrałem antarktycznego słonia Mikołaj Golachowski

 

czochrałem-antarktycznego-słonia-mikołaj-golachowski

 

Świat jest znacznie większy niż najlepsze nawet zdjęcie. Nie zmieści się w ramce.

 

Nie wiem, jak wy, ale my z utęsknieniem – po choćby najpiękniejszej  zimie – czekamy na ciepłą wiosnę i upalne lato. Wprawdzie lubimy śnieg, mróz i białe szaleństwo, jednak nic nie może się równać z ciepłym wiatrem i budzącą się do życia roślinnością. Nic też nie dorówna wypoczynkowi nad morzem i spacerom po plaży. Są jednak ludzie, dla których wakacje w ciepłej Hiszpanii to koszmar.

Jedną z takich osób jest Mikołaj Golachowski – zafascynowany zwierzołkami i chłodem podbiegunowego świata polski podróżnik, polarnik i biolog, którego całe życie prowadziło do spotkania z wielorybami, do lodowców, do pingwinów i słoni morskich, dla którego Antarktyda jest rajem.

W swojej książce o zabawnym tytule Czochrałem antarktycznego słonia autor zabiera nas w ekscytującą podróż do skutych lodem krain, z humorem i niesamowitą elokwencją przybliżając nam piękno Arktyki i Antarktyki, historię odkryć i podbojów tych terenów oraz urok wykonywanego przez siebie zawodu. I muszę przyznać czyni to w sposób niezwykle sugestywny i obrazowy.

Każda część książki to przeplatana anegdotami barwna opowieść o zwierzołkach (m.in. Kubie – kulawym wróblu z orlim charakterem, uchatkach o wysokim współczynniku przytulności czy też o płetwalu błękitnym, który jest jakby pod każdym względem trochę “bardziej”), o odkrywcach, naukowcach i mieszkańcach owych nieprzystępnych obszarów. To również opowieść o człowieku, który udowadnia, że szczęście może dać praca. Oczywiście, pod warunkiem, że robi się to, co się lubi. A że Mikołaj Golachowski kocha swoją pracę, widać na każdej stronie.

Polecamy!

 

… spędziłem noc z dużym samcem uchatki, który postanowił się schronić przy naszym namiocie i podzielić ze mną ciepłem. Rano, gdy wstałem, spojrzałem mu w oczy i obaj zdecydowaliśmy, że zachowamy ten incydent dla siebie. Nigdy więcej się nie spotkaliśmy i nie piszemy do siebie, ale do tej pory czasem go wspominam.

 

Wiosenny torcik mascarpone z karmelizowanym rabarbarem

 

Torcik mascarpone z karmelizowanym rabarbarem

 

Właśnie rozpoczął się sezon na rabarbar. To smaczne warzywo, choć  do Europy sprowadził je już Marco Polo, w Polsce znane jest dopiero od XVIII w.

Rabarbar jest bogatym źródłem witamin A, C, E. Ponadto, zawiera duże ilości potasu, sodu, magnezu, żelaza, kwasu foliowego i błonnika. Nie przesadzajmy jednak z jego ilością, ponieważ znajdziemy w nim również sporo kwasu szczawiowego.

 

Torcik mascarpone z karmelizowanym rabarbarem

 

Składniki:

  • 50 g gorzkiej czekolady (74%)
  • 100-110 g mlecznej czekolady
  • 25 g płatków migdałowych
  • 100 g herbatników maślanych
  • 2 płaskie łyżeczki żelatyny
  • 2 łyżki wody
  • 1/2 szklanki śmietany kremówki 36%
  • 250 g mascarpone
  • 200 g sera wieluńskiego
  • 1/4 szklanki cukru
  • 1/2 opakowania cukru waniliowego
  • 1/2 kg rabarbaru
  • ok. 1/2 szklanki cukru do karmelizowania rabarbaru

 

Przygotowanie:

Tortownicę (Ø= ok. 18 – 20 cm) wykładamy papierem do pieczenia.

Obie czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Dodajemy do nich płatki migdałów oraz pokruszone herbatniki i dokładnie mieszamy. Przekładamy do tortownicy i wyrównujemy, lekko dociskamy. Tortownicę umieszczamy w lodówce na jedną godzinę.

Śmietankę ubijamy i odstawiamy do lodówki.

Oba sery ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym.

Żelatynę rozpuszczamy w dwóch łyżkach wody na małym ogniu. Mieszamy ją z kilkoma łyżkami masy serowej, a następnie łączymy z resztą masy. Dodajemy ubitą śmietankę i całość mieszamy.

Masę wykładamy na czekoladowy spód i wyrównujemy. Odstawiamy do lodówki na min. 4 godziny.

Rabarbar myjemy, osuszamy i kroimy na 2 centymetrowe kawałki. Karmelizujemy cukier, po czym wrzucamy pokrojony rabarbar. Pozostawiamy w karmelu aż rabarbar zmięknie. Odstawiamy do ostudzenia, po czym wykładamy na torcik.

 

Torcik mascarpone z karmelizowanym rabarbarem