Miesiąc: luty 2016

Ojciec chrzestny (Godfather)

   Ojciec chrzestny

 

Niektóre filmy pamięta się przez całe życie. Ledwo wejdą na ekrany kin, a już zapisują się w kanonie kinematografii. Można je oglądać non-stop, pomimo że zna się każdą scenę, dialog,  klatkę…

Takim dziełem niewątpliwie jest Ojciec chrzestny Francisa Forda Coppoli, będący ekranizacją kapitalnej powieści Mario Puzo o tym samym tytule (jeśli jeszcze nie czytaliście, polecam).

 

Ojciec chrzestny

 

Ojciec chrzestny to saga amerykańskiej rodziny mafijnej o sycylijskich korzeniach, ale nie jest to tylko film o mafijnych porachunkach i ich nielegalnych interesach. Przeciwnie, Mario Puzo (współautor scenariusza) i Francis Copolla stworzyli przede wszystkim opowieść o ludziach, o wartościach, którymi się kierują, o ich zaletach, sile i o słabościach, które determinują losy ich i ich najbliższych. Nakręcili opowieść o poświęceniu i odpowiedzialności za własne czyny, czyli po prostu historię o życiu ludzi, tylko że sugestywnie przedstawioną z rewolwerem i tommy-gunem w tle.

 

Ojciec chrzestny

 

Ojciec chrzestny to nie tylko scenariusz, ale również wspaniała gra aktorska i niezapomniane kreacje Marlona Brando i Ala Pacino. To sceny, które przeszły już do historii kina. To także ekspresyjna muzyka Nino Roty…

Innymi słowy Ojciec chrzestny to film kultowy, z pozostającymi w pamięci kreacjami i scenami, do których stale nawiązują inni twórcy (wystarczy wspomnieć choćby o Zwierzogrodzie i zabawnej scenie z Panem B., malutkim krecikiem a ‘la don Vito Corleone).

 

Zwierzogród

 

Ojciec chrzestny

 

Film ten jest również inspiracją dla miksologów, którzy w swoim barze stworzyli słodko-gorzki koktajl Godfather. Podobno Godfather był ulubionym drinkiem Marlona Brando. Według IBA użyte do niego alkohole mieszamy w równych proporcjach, ale w naszej ocenie drink jest wówczas za słodki, dlatego proponujemy inne.

Godfather

Składniki:

  • 50 ml whisky
  • 20 ml amaretto
  • opcjonalnie do dekoracji możemy użyć spirali ze skórki pomarańczy

Przygotowanie:

Do szklanki old-fashioned wypełnionej lodem wlewamy oba alkohole i delikatnie mieszamy.

Godfather

 

Zwierzogród

Zootopia-zootropolis-zwierzogród-thelksinoe

 

Są na Ziemi miasta, które zachwycają, miasta, które się po prostu kocha i które powinno się odwiedzić. Jest Nowy Jork (pierwszy na naszej liście must-see cities), gdzie spełniają się ludzkie marzenia, ze swoim klimatem, budkami z hot-dogami, żółtymi taksówkami, lodowiskiem w Central Parku i Manhattanem, jest romantyczny Paryż z ciepłymi croissantami o poranku, Londyn z dwupiętrowymi autobusami i bobbies, St Petersburg i Moskwa z niesamowitą bogatą architekturą i historią, są Rzym i Wenecja i wiele wiele innych. Wszystkie te miasta deklasuje jednak jedno – Zwierzogród.

 

Zwierzogród

 

Zwierzogród to metropolia, nie, to raczej ogromne megalopolis, podzielone na liczne dzielnice, odpowiadające różnym strefom klimatycznym i potrzebom jej zróżnicowanych mieszkańców. Są tu więc dzielnica arktyczna (Tundrówka), w której panuje wiecznie mroźna zima, dzielnica tropikalna (Las Padas), w której poczujesz się jak w strefie lasów deszczowych, sucha i piaszczysta dzielnica pustynna i dzielnica umiarkowana, w której klimat jest taki, jaki panuje choćby w Polsce. Jest też dzielnica Chomiczówka, gdzie domy mają na oko pół metra wysokości, a samochody są niewiele większe od pudełek od zapałek i gdzie mieszkają, jak mówi sama nazwa, chomiki i inne niewielkie gryzonie i ssaki. Chomiki? Gryzonie? Ssaki? Tak, nie pomyliłem się. Otóż, Zwierzogród to miasto ssaków. Dodajmy, wyewoluowanych ssaków, które już dawno porzuciły rządzony wyłącznie instynktem czworonożny tryb życia w norach i dziuplach na rzecz cywilizacji. Te ssaki to inteligentne istoty, chodzące na dwóch nogach, noszące ubrania i znające najnowsze trendy mody (chyba że akurat są naturystami). Wiedzą co to sztuka i kultura (pierwsza na ich top liście jest Shaki… to jest Gazella). Lubią lody z lodziarni prowadzonej przez słonie (pamiętajmy, że zgodnie z zasadami higieny trąbę nakładającą gałkę lodu trzeba najpierw wydmuchać!). Pracują w bankach czy korporacjach (chomiki, lubiące przecież robić w kółko to samo), w sklepach, restauracjach i … w policji. Tak, w policji, niestety! Mimo że Zwierzogród to kolorowy tętniący różnorodnością tygiel, gdzie każdy może zostać każdym, gdzie po prostu spełniają się marzenia, ma on też swoją ciemną stronę. Nie bez powodu przecież miasta nazywamy miejską dżunglą. Dlatego łatwo tu natrafić na krętacza w osobie szczwanego lisa, na złodzieja Dana Łasicę, czy też na Pana B, do którego – podobnie jak do Don Corleone – lepiej nie przychodzić w dniu ślubu jego córki. Na szczęście porządku w mieście chroni doborowa obsada, sami twardziele (nosorożec, wilk, niedźwiedź itp.) pod dowództwem potężnego bawoła Komendanta Bogo. Aha, zapomniałbym. Jest jeszcze funkcjonariusz Judy Hops, pierwszy mały, milutki króliczek w szeregach zwierzogrodzkiej policji. Słodziak! (O, przepraszam, Judy Hops nie lubi tego określenia, zwłaszcza, gdy pada z ust drapieżnika).

 

Zootopia-zootropolis-zwierzogród-thelksinoe

 

Zatrzymajmy się przy Judy, nie jest ona bowiem typowym przedstawicielem swojego gatunku. Co to, to nie! Przedkłada realizację marzenia, czyli pracę w policji, nad spokój wiejskiej sielanki i uprawę marchewek. Umie znokautować nosorożca i – niestety dla jej rodziców i przestępczego światka – jest ambitna i lubi ryzyko, a to oznacza kłopoty…

O tych kłopotach opowiada właśnie najnowsza animacja ze studia Walta Disneya „Zwierzogród”. „Zwierzogród” to współczesna bajka ezopowa, czyli moralizatorski utwór ze zwierzętami w rolach głównych, ale jaka! To prawdziwy film akcji ze zgrabnie skrojoną intrygą i zawrotnym tempem, chyba że… akurat ma się do czynienia z leniwcami. To też niezwykle zabawna błyskotliwa komedia. Dodajmy do tego dobry dubbing i otrzymujemy przepis na wspaniałą inteligentną rozrywkę dla dużych i małych. Polecamy!

 

Zootopia-zootropolis-zwierzogród-thelksinoe

 

Pascha

 Pascha

 

Cztery tygodnie do świąt to dobry czas, aby zacząć się zastanawiać co na wielkanocny stół.

Pascha to tradycyjna potrawa wielkanocna pochodzenia północno-rosyjskiego. Jest szybka w przygotowaniu, a przy tym pyszna i bardzo ładnie wygląda na stole.

Składniki

  • 450 gram sera twarogowego (zmielonego)
  • 3 żółtka
  • 1/2 szklanki cukru pudru (jeśli ktoś woli bardziej słodkie ciasto, wtedy 3/4 szklanki)
  • 100 gram masła
  • 1/3 szklanki słodkiej śmietanki (30%)
  • 1 laska wanilii
  • 1 łyżka złotych rodzynek
  • 1 łyżka płatków migdałowych
  • 1 łyżeczka kandyzowanej pomarańczy (jeśli ktoś lubi)

 

Waniliowa pascha

 

Przygotowanie:

Zaczynamy od dokładnego umycia jajek i wytarcia do sucha. Jajka do paschy muszą być z dobrego, sprawdzonego chowu. Rodzynki i kandyzowaną pomarańczę zalewamy na sicie wrzątkiem, po czym dokładnie odsączamy.

Następnie oddzielamy białka od żółtek. Białka odkładamy, nie będą nam potrzebne.

Do żółtek dodajemy cukier oraz wydrążone ziarna wanilii, a następnie ucieramy na puszystą masę.

W oddzielnej, większej misce ucieramy na miękki puch masło. Do masła dodajemy na przemian po łyżce zmielonego sera, masy jajecznej oraz śmietankę. Do tak przygotowanej masy wrzucamy rodzynki ze skórką i migdały. Delikatnie mieszamy.

Gęste sito kładziemy na miskę. Wykładamy je podwójnie złożoną gazą. Na tak przygotowane sito wykładamy masę serową, zawijamy brzegi gazy i obciążamy talerzykiem. Odstawiamy do lodówki, najlepiej na noc.

 

Pascha - masa

 

Przed podaniem wykładamy paschę na talerz. Ściągamy gazę i dekorujemy.

a… z pozostałych białek drogie Panie można zrobić maseczkę 😉 (ubite białka plus kilka kropel cytryny)

albo … kanapki z pieczonym białkiem i bekonem.

Noe podpowiada, …że można też wykorzystać do zrobienia drinka ;-), twierdzi, że przepis już wkrótce… ale jak poznałam facetów – “wkrótce” to dla nich pojęcie względne, nie zawsze tożsame z “naszym wkrótce”.

 

Pascha Wielkanoc
 

Tłusty czwartek

Duńskie pączki

 

Tłusty czwartek to jeden z przyjemniejszych dni w roku. Dzień, w którym bezkarnie można się objadać. Właściwie nie tyle można, co trzeba, ponieważ zgodnie z tradycją, jeśli ktoś w tłusty czwartek nie zje ani jednego pączka – w dalszym życiu nie będzie mu się wiodło. My oczywiście przesądni nie jesteśmy, ale wolimy – na wszelki wypadek – nie ryzykować. Poza tym, pączki są zdrowe i nie tuczą. Jedzmy więc, bez obaw, że pączki pójdą w boczki. Nie pójdą, Noe jest najlepszym na to dowodem. W boczki mu one nie idą…

A to przepis na jedne z najprostszych pączków, pochodzące z kraju Hamleta.

Robimy je w blasze na muffinki (ok. 12 sztuk)

Pączki duńskie

Składniki:

  • 3 jajka
  • 1,5 szklanki maślanki
  • 1,5 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżka cukru pudru
  • konfitura lub ulubiony dżem

 
Duńskie pączki
Przygotowanie:
 

Piekarnik rozgrzewamy do 190ºC. Natłuszczamy wgłębienia w formie do muffinek.

Jajka rozdzielamy. Białka ubijamy na sztywną pianę. Masło rozpuszczamy na małym ogniu i studzimy.

Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, sodą, cukrem i solą. Dodajemy żółtka, maślankę i wystudzone masło. Dokładnie mieszamy. Stopniowo dodajemy białko, delikatnie mieszając.

Wgłębienia napełniamy do 2/3 wysokości, na środku każdej porcji ciasta układamy orzechy włoskie w skorupkach.

Pieczemy 15 minut. Po upieczeniu wyjmujemy orzechy, a powstałe zagłębienia po wystudzeniu wypełniamy konfiturą lub dżemem.

 

Duńskie pączki