Miesiąc: Sierpień 2015

Tropikalna kawa (Tropical Iced Coffee)

Tropikalna kawa mrożona

 

Upały powróciły. Naszą tradycyjną popołudniową kawę zastąpiliśmy zatem jej tropikalną kolorową wersją.

Składniki:

  • 20 ml syropu blue curacao
  • 120 ml mleka 3,2%
  • kawa do uzupełnienia
  • opcjonalnie 20 ml śmietanki do kawy

Przygotowanie:

Do wysokiej szklanki (typu collins) wrzucamy kostki lodu (2/3 wysokości). Wlewamy syrop, a następnie ostrożnie po łyżeczce mleko. Uzupełniamy ostrożnie (również po łyżeczce) czarną wystudzoną kawą lub kawą ze śmietanką… I jesteśmy na tropikalnej plaży…

 

Tropikalna plaża

 

Beskidzki barok

Beskid - widok ze Skrzycznego

Ostatni weekend sierpnia to ostatnia szansa, żeby tuż przed rozpoczynającym się wrześniem uciec od zgiełku wielkiego miasta. Idealnie do tego nadają się Beskidy, o których Gustaw Morcinek powiedział kiedyś:

Tatry to gotyk, Beskidy zaś – barok. Ów barok widzimy nie tylko w kształcie Beskidów, lecz spotkać go można na całej tej ziemi. Skądkolwiek na nią spojrzeć, płynie w miękkich – falistych – łagodnych liniach, i płynie, zdawałoby się na skraj świata.

Beskidy to grupa pasm górskich, do których należy m.in. Beskid Śląski, oferujący liczne szlaki piesze i rowerowe, piękne widoki i wspaniałą przygodę. Warto tu przyjechać, aby podziwiać górskie krajobrazy, zdobyć Czantorię, Klimczoka…

 

Panorama Beskidów

Widok z drogi na Klimczoka

 

…i Skrzyczne – górujący nad okolicą szczyt, łatwy do zidentyfikowania z uwagi na posadowiony na nim nadajnik RTV.

 

Widok na Skrzyczne ze Szczyrku

 

Widok na Skrzyczne

 

Z drogi na Skrzyczne

 

Beskid ze Skrzyczne

 

W trakcie wędrówki na Klimczoka odpocząć można w jednym z  najpiękniejszych  schronisk w Polsce – w Chacie Wuja Toma.

 

Chata Wuja Toma

 

figura-sw-jakuba-klimczok-thelksinoe

 

Flora Beskidu Śląskiego

 

Tarator – letni smak Bułgarii

Sozopl

 

Z Bułgarii wróciliśmy dwa tygodnie temu, nadal jednak jesteśmy pod wrażeniem jej klimatu i kultury. Postanowiliśmy więc przypomnieć sobie kilka ulubionych miejsc w Sozopolu oraz smak pysznego, bułgarskiego chłodnika, zwanego taratorem.

 

Sozopol

 

Sozopol to niewielkie miasteczko malowniczo położone nad Morzem Czarnym, którego początki sięgają 7 wieku p.n.e. Choć niewielkie (liczy ok. 5000 mieszkańców), cały czas tętni życiem, a uliczki oblegają spragnieni wrażeń turyści. Musimy przyznać, że Sozopol wywarł wrażenie również na nas.

Uroczo umiejscowione nad samym morzem kafejki i restauracje…

 

Sozopol

 

Sozopol

 

…Stare Miasto z wąskimi brukowanymi uliczkami i kamienno-drewnianymi domami, których charakterystyczną cechą jest to, że piętro wychodzi nad ulicę, w połączeniu z historią tego miejsca (relikwiami św. Jana Chrzciciela odnalezionymi na pobliskiej wyspie St. Ivana oraz szczątkami wampira, którego serce przebito żelaznym prętem), wprowadzają w niezwykłą atmosferę.

 

Sklepik w Sozopolu

 

Budynki w Sozopolu

 

Jedynym mankamentem może być skwar, który czasem utrudnia zwiedzanie. Na szczęście, Bułgarzy wiedzą, że najlepiej z nim walczy zimny tarator.

Tarator to tradycyjny bułgarski chłodnik popularny w okresie letnim, serwowany schłodzony (czasem nawet z kostkami lodu).

 

Tarator

 

Składniki:

  • 2 ogórki
  • 500 ml jogurtu naturalnego
  • 1 ząbek czosnku
  • koperek
  • sól i pieprz do smaku
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • opcjonalnie woda
  • garść orzechów włoskich

Przygotowanie:

Ogórki obieramy i kroimy w kostkę. Dodajemy drobno posiekany (lub przeciśnięty przez praskę) czosnek, posiekany koperek, przyprawy i oliwę.

Jogurt roztrzepujemy widelcem, aż uzyska płynną konsystencję. Opcjonalnie możemy dodać trochę wody (maksymalnie w stosunku 1:1), żeby bardziej go rozcieńczyć.

Jogurtem zalewamy ogórki i mieszamy. Doprawiamy ewentualnie jeszcze solą. Odstawiamy do lodówki.

Serwujemy w glinianych miseczkach, posypany orzechami włoskimi.

 

Tarator

Czy Morze Czarne jest czarne…

Saint Thomas - zdjęcie pochodzi ze strony st-thomasbg.com

 

W te wakacje postanowiliśmy sprawdzić, czy Morze Czarne jest naprawdę czarne …

i jak to jest, kiedy mówi się „tak”, kiwając jednocześnie głową z boku na bok (czyli w sposób w jaki my Polacy wyrażamy „nie”).

Na miejsce naszych badań wybraliśmy Hotel Saint Thomas (Sveti Toma), malowniczo położony na niewielkim cyplu, górującym nad rozbijającymi się o skały falami Morza Czarnego.

 

saint-thomas-sveti-toma-thelksinoe

 

Sveti-toma-Saint-Thomas-Hotel-thelksinoe
sveti-toma-thelksinoe
widok-z-nad-basenu-sveti-toma-sunrise-thelksinoe

Do Bułgarii polecieliśmy samolotem wyczarterowanym przez nasze biuro podróży. Pełny pokład budził nadzieję, że w hotelu znajdziemy miłych towarzyszy nocnych degustacji drinków i koktajli, a Mała Lia – koleżankę. Całą drogę zastanawialiśmy się więc, kto wybrał ten sam hotel, co my. Wytypowaliśmy 5 rodzin i okazało się, że … byliśmy jedynymi Polakami w hotelu… (przynajmniej tak nam się wydawało). Pozostałymi gośćmi byli przede wszystkim … Bułgarzy (dziwne, prawda ? 🙂 ), a nadto Czesi, Rosjanie i Niemcy. Może powinniśmy złożyć reklamację 🙂 , podobnie jak to zrobili pewni Norwegowie (więcej tutaj).

 

W drodze do Bułgarii

 

Towarzystwo innych rodaków nie było na szczęście potrzebne. Hotel i okolice, a właściwie Holiday Village Saint Thomas (Sveti Toma), jak zwie się cały kompleks, okazały się magicznym miejscem. Widoczne niemal z każdego miejsca morskie bałwany i słyszalny nawet w pokojach ich szum działały niezwykle odprężająco.

 

holiday-village-sveti-toma-saint-thomas-bułgaria-bulgaria-thelksinoe

 

sveti-toma-saint-thomas-bułgaria-hotel--bulgaria-thelksinoe

 

sveti-toma-holiday-village-saint-thomas-bułgaria-hotel-thelksinoe

 

Do tego 5 basenów zewnętrznych, basen kryty, dwie plaże (jedna przy hotelu i druga Arkutino) z barami, parasolami i leżakami… Cisza i – w zasadzie – niewielka liczba mieszkańców i gości sprawiły, że naprawdę odpoczęliśmy. Czego chcieć więcej…

 

Droga na plażę
wschód-nad-basenem-sveti-toma-thelksinoe
wschód-słońca-nad-morzem-czarnym-thelksinoe

Na-plaży-Arkutino-thelksinoe

 

Saint-Thomas-Sveti-Toma-Arkutino-Thelksinoe

 

Kogo zaś znudzi opalanie i pływanie, może wybrać się na bezkrwawe łowy po okolicy, na krótki rejs po mającej niedaleko ujście rzece Ropotamo, słynnej z bytujących tam żółwi albo odwiedzić pobliski Sozopol.

 

bułgarski-grajek-sveti-toma-thelksinoe

 

żółw-nad-ropotamo-thelksinoe
bułgarski-grajek-thelksinoe

Co do barwy morza – dowiedzieliśmy się, że to siarczki (morze jest największym na świecie zbiornikiem wody beztlenowej) barwią wodę na czarno, ale dla nas kolor morza był daleki od czerni.

 

Arkutino-sveti-toma-saint-thomas-plaża-thelksinoe

 

A z tym dziwnym potakiwaniem nie jest prosta sprawa. Prawdę mówiąc, do ostatniego dnia pobytu odpowiadając tak, kiwaliśmy głową po “naszemu”.

 

Poznaliśmy natomiast legendę, próbującą wyjaśnić tę tradycję. Kiwanie głową pochodzi podobno z czasów, gdy Bułgaria znalazła się pod panowaniem państwa osmańskiego. W jednej z miejscowości Turcy zebrali chrześcijan przed cerkwią, przyłożyli im szable do szyi i pytali, czy przyjmują wiarę muzułmańską. Ci, którzy mówili nie (NE) i kiwali głową na boki, pozbawiali się życia. Bułgarzy zmienili więc sposób potakiwania głową i gdy Turkom mówili NE, kiwali głową w dół.

 

Okolice Arkutino

 

Zachód słońca