Błękit – Maja Lunde

 

Błękit Maja Lunde

 

Szmaragd morza, a nad nim bezchmurny błękit nieba. Idylla? Piękny pejzaż? Może dla nas…

David i jego jedenastoletnia córka Lou (bohaterowie powieści Błękit Mai Lunde) nie należą jednak do naszego pokolenia. To kolejne pokolenie. Żyją w nieodległej przyszłości, w świecie, który my ukształtowaliśmy swoją lekkomyślnością, zachłannością i ignorancją. I inaczej oceniają przedstawiony wyżej obraz. Wiedzą, że sól i słona woda to śmierć. Wiedzą też, że nie ma nic pięknego w nieskażonym choćby najmniejszą chmurką lazurze nieba. Takie niebo oznacza brak deszczu, a brak deszczu prowadzi do suszy i śmierci… Śmierci roślin, zwierząt i ludzi. ..

Żyjąca kilkadziesiąt lat wcześniej Signe też inaczej – inaczej niż my – ocenia nasze i swoje pokolenie. Widzi wszechobecną krótkowzroczność, dostrzega zagrożenie i zbliżający się koniec. Działa, lecz jej krzyk – w świecie, w którym liczy się tylko tu i teraz, w świecie, w którym najważniejszy jest nowy model Iphone’a – jest jak głos wołającego na pustyni…

Błękit Mai Lunde to powieść dwuwątkowa. Historia Davida i Lou w świecie głodu i suszy oraz dzieje Signe w czasach nam współczesnych.  Dwie odrębne historie, które wbrew pozorom się łączą…

Błękit to – napisany pięknym, prostym, acz sugestywnym językiem – przerażający obraz teraźniejszości i nieodległej przyszłości… przyszłości, dla której – za sprawą naszego postępowania – nie ma już przyszłości… jest tylko koniec … koniec życia, cywilizacji, ludzkości i człowieczeństwa… To przejmująca historia ludzkości i świata… historia, która może się niestety zdarzyć…

 

Maja Lunde Błękit

Przekład: Anna Marciniakówna
Oryginalny tytuł: Blå
Oprawa: twarda
Liczba stron: 432
ISBN: 978-83-08-06538-9
Data premiery: 06-06-2018

 

 

 

To, czego się nie dowiemy. Badanie granic nauki – Marcus du Sautoy

 

To czego się nie dowiemy

 

Żyjemy w epoce odkryć naukowych. Niemal każdego dnia wydzieramy światu sekret za sekretem. Odkrywamy kolejne tajemnice różnych dziedzin wiedzy. Wydaje się, że nauka ma coraz mniej niewiadomych. Wiele pytań pozostaje jednak nadal bez odpowiedzi, a do poznania wielu sekretów nawet się nie zbliżyliśmy. Mimo to żyjemy w przeświadczeniu, że to tylko kwestia czasu. Problemem nie jest bowiem  “czy je poznamy?”, tylko “kiedy?”. Czy jednak rzeczywiście wiedza absolutna stoi przed nami otworem? Czy możemy wiedzieć wszystko?

Marcus du Sautoy, brytyjski matematyk i popularyzator nauki, w książce To, czego się nie dowiemy. Badanie granic nauki zajął się właśnie tym nieznanym. Błyskotliwie przedstawia nam pytania, na które nie znamy jeszcze odpowiedzi. Wskazuje granice naszego poznania i – w towarzystwie fascynujących postaci nauki – zabiera nas w nie mniej fascynującą podróż do świata liczb niewymiernych, teorii chaosu, hazardu, muzyki, świadomości i … Boga.

Marcus Du Sautoy to idealny przewodnik po tych nie(po)znanych rubieżach nauki. Pełen pasji, elokwentny, inteligentny i dowcipny. Przywołuje rozmowy ze swoimi kolegami naukowcami, rzuca anegdotami i klarownie, prosto wyjaśnia skomplikowane teorie i problemy, przed którymi stoi dzisiejsza nauka. Intryguje… zaciekawia… Budzi żądzę poznania… Czy będziemy w stanie przewidzieć wynik gry w kości? Jaką liczbę oczek najlepiej obstawiać w tej grze? Czy prognozy pogody będą się sprawdzały? Czy stworzymy sztuczną świadomość? Czy poznamy strukturę wszechświata? …

Oto są pytania…

 

 

 

Tytuł: To, czego się nie dowiemy. Badanie granic nauki 
Autor: Marcus du Sautoy
Wydawnictwo: Prószyński Media
Tłumacz: Joanna i Adam Skalscy
Tytuł oryginału: What We Cannot Know: Explorations at the Edge of Knowledge
Liczba stron: 552
ISBN: 978-83-8123-234-0
Premiera: 19-04-2018

 

 

 

Prószyński i S-ka

 

 

 

Berlińska depresja. Dziennik – Anda Rottenberg

 

Berlińska-depresja-dziennik-anda-rottenberg-opinia-recenzja-thelksinoe

 

No jednak trzeba się zacząć zbierać. Ledwo nabrałam jakiejś elementarnej rutyny, nabawiłam się nawyków, okiełznałam miejscową kanapę, poznałam trasy rowerowe i samochodowe, przyzwyczaiłam do ludzi, nawet ich polubiłam do tego stopnia, że pamiętam ich imiona i nazwiska. Dopiero teraz doceniam luksus, w którym żyłam. Ten spokój, ciszę, bibliotekę  pełnym wyborem wszystkich książek świata. Mam poczucie, że w ogóle z tego nie skorzystałam. Zapatrzona w Polskę, w dziejące się tam wydarzenia, tkwiłam tutaj półdupkiem, w niewygodnej pozycji osoby siedzącej z głową ustawicznie odwróconą do tyłu. Czas minął, przelał mi się przez palce, dłoń jest pusta, tylko bardziej pomarszczona.

 

Depresja to jednostka chorobowa, jedna z głównych przyczyn niezdolności do pracy, ale nie tylko… To również synonim marazmu, niemocy twórczej oraz niechęci do jakiejkolwiek aktywności. Depresja berlińska Andy Rottenberg nijak się ma do tych definicji i – szczerze mówiąc – zazdroszczę jej tego… Mimo “depresji”, nie popada w apatię, omija ją twórczy letarg… Przeciwnie, podróżuje, uczestniczy w wystawach, spotyka się ze znajomymi, czyta książki i pisze … Pisze dużo i celnie…

Berlińska depresja. Dziennik wrzesień 2015 – lipiec 2016 Andy Rottenberg to napisana piękną polszczyzną hybryda klasycznego dziennika (pamiętnika) i publicystyki, w której teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Hybryda udana, płodna… bo błyskotliwa, mądra i elokwentna. Autorka pisze lekko, acz przejmująco. Odwołuje się do swoich (nie tylko) doświadczeń, przywołuje wspomnienia, analizuje i porównuje… Obserwuje Polskę po wyborach prezydenckich i parlamentarnych z 2015 r. Obserwuje otaczający ją świat i spotykane osoby… i punktuje zmieniającą się rzeczywistość,… W krótkich słowach, bezkompromisowo rozprawia się z ludźmi polityki, sztuki i nauki… Snuje refleksje, ale nie buja w obłokach, tylko twardo stąpa po ziemi, dostrzegając uroki życia i zagrożenia.

 

(…) uczestniczę w rozmaitych naukowych seminariach, zabieram głos w dyskusjach i biesiaduję. A także chodzę na koncerty i spotkania z ciekawymi ludźmi, wypożyczam i czytam książki, coś piszę, coś publikuję i obiecuję, że znów coś napiszę albo coś wygłoszę, albo zrobię jakąś wystawę. Z zewnątrz wygląda to tak, jakbym żyła w realnej rzeczywistości, a nie w jakimś wirtualnym balonie. Ale subiektywnie raczej płynę nad ziemią, jak jedna z moich ulubionych bohaterek ostatniej książki Olgi Tokarczuk, która już nie jest żywa, choć jeszcze nie umarła.

 

berlinska-depresja-dziennik-anda-rottenberg

Tytuł: Berlińska depresja. Dziennik wrzesień 2015 – lipiec 2016
Autor: Anda Rottenberg
Wydawnictwo: Krytyka Polityczna
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-65853-57-8
Premiera: 30-05-2018

 

 

 

 

 

Golden Hill – Francis Spufford

 

Francis Spufford Golden Hill

 

Po kilku nieudanych próbach zrozumienia pierwszego zdania powieści Golden Hill (ponad pół strony!), stwierdziłem „nie dam rady”, nie dam rady jej przeczytać… ale potem zrozumiałem zamysł autora i przeczytałem kolejne zdanie i kolejne… i wpadłem… Zanurzyłem się w uliczkach osiemnastowiecznego Nowego Jorku, by w towarzystwie barwnych nowojorczyków i tajemniczego Richarda Smitha z niemałą przyjemnością śledzić intrygę, obserwować życie Nowego Jorku i chłonąc zdanie za zdaniem, przerzucać stronę za stroną, aż do ostatnich słów powieści.

Golden Hill Francisa Spufforda to powieść dowcipna w formie i poważna w treści. Dowcipna, bo autor kpi z maniery powieści historycznej, z mody na archaizację języka, słownictwa i składni oraz z wszechwiedzącego narratora. Przede wszystkim, z rozmysłem rozbudowuje do granic absurdu początkowe zdania powieści, ośmieszając modny wśród pisarzy książek historycznych trend do przesadnej stylizacji języka powieści. Po drugie, jego narrator nie jest wszechwiedzący. Przeciwnie, mimo że opisuje pikietę czy pojedynek na rapiery, zasady zarówno tej gry karcianej jak i szermierki są mu obce. Dlaczego? To jedna z tajemnic powieści, na której odkrycie trzeba poczekać do ostatniego rozdziału. Tożsamość narratora to zresztą nie jedyny wątek, która skrywa powieść. Niemniej tajemniczy jest główny bohater powieści, Richard Smith. Wiemy tylko jedno, że przypłynął z Londynu do Nowego Jorku z wekslem opiewającym na niebotyczną – jak na połowę osiemnastego wieku – kwotę 1000 funtów. Ale kim jest? Jakie ma plany? Czy jest oszustem, szpiegiem czy – nie daj Bóg – katolikiem? Po co przypłynął do Ameryki? Co zamierza zrobić z tą niemałą fortuną? I czy w ogóle uda mu się spieniężyć weksel? – tego dowiemy się dopiero pod koniec książki. Francis Spufford umiejętnie bowiem posługuje się suspensem. Do ostatnich stron utrzymuje nas w niewiedzy co do zamiarów Smitha, skromnie – z aptekarską precyzją – dawkując ujawniane informacje. I w tym tkwi główny urok tej historii, choć niejedyny.

Golden Hill to nie tylko inteligentny pastisz powieści historycznej, ale również (a może przede wszystkim) fascynujący portret osiemnastowiecznego Nowego Jorku, czyli niewielkiego, bo liczącego zaledwie 7000 mieszkańców miasteczka. Miasteczka, które już intryguje, kusi i przywiązuje do siebie swoją magią i równie fascynującymi mieszkańcami.

 

Golden Hill

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Tłumaczenie: Jędrzej Polak
ISBN: 978-83-7976-883-7
Ilość stron: 368
Data premiery: 2018-05-09
Rok wydania: 2018

 

 

Wydawnictwo Poznańskie

 

 

 

 

O czym szumią drzewa – Peter Wohlleben

 

peter-wohlleben-o-czym-szumią-drzewa-thelksinoe

 

Peter Wohlleben, niemiecki leśnik, autor bestselerowego Sekretnego życia drzew, znowu zachwyca i zaraża swą pasją, ale tym razem przedszkolaków i ich starszych kolegów.

O czym szumią drzewa to swoista kompilacja książek Petera Wohllebena Sekretnego życia drzew (tu nasza recenzja), Nieznanych więzi natury i Duchowego życia zwierząt przeznaczona dla młodszych miłośników przyrody i dostosowana językowo do ich potrzeb, wiedzy i oczekiwań. Peter Wohlleben z wielkim talentem, prosto i obrazowo opowiada o lesie i jego mieszkańcach. Niczym druh – zastępowy snuje opowieść o drzewach i zwierzętach, o ich życiu i zwyczajach. Zdradza tajemnice leśnego internetu i drzewnej edukacji. Dzieli się swoją ogromną wiedzą na temat matematycznych talentów buków i jabłoni, pamięci pszczół i wiewiórek, języka mieszkańców lasów, zmysłów drzew. I uczy. Uczy miłości do przyrody, do roślin i zwierząt. Uczy, jak wytropić sarny i oszacować ich liczebność, jak sprawdzić, które drzewo jest zdrowe, a które chore. Uczy i bawi, proponując quizy, zabawy i eksperymenty, mające pobudzić czytelnika do odkrywania tajemnic przyrody.

O czym szumią drzewa Petera Wohllebena to pełen pasji, mądry podręcznik młodego ekologa i odkrywcy. To pięknie ilustrowane źródło wiedzy i pomysłów do edukacyjnych zabaw w czasie leśnych spacerów, które zachwyci zarówno dzieci, jak i dorosłych …

Więcej o tej książce znajdziecie tu i tu.

 

O czym szumią drzewa

 

Peter Wohlleben, O czym szumią drzewa
Tłumaczenie: Ewa Kochanowska
Liczba stron: 200
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2018

 

 

 

 

Dziewczynka, która wypiła księżyc – Kelly Barnhill

 

Dziewczynka, która wypiła księżyc

 

 

Skrzydła papierowej jaskółki zaczęły drżeć. Rozłożyły się. Zatrzepotały. Jaskółka przechyliła głowę w stronę dziewczyny.

– W porządku – rzekła Luna. Bolało ją gardło. Bolała ją pierś. Miłość bolała. Więc dlaczego była szczęśliwa? – Świat jest dobry. Leć, przekonaj się.

 

Życie jest magią. Magiczne są poranki w górach i nadmorskie zachody słońca. Magię kryją w sobie ludzie, ich uśmiechy, dobre uczynki i słowa. Magią przesiąknięte jest dzieciństwo i baśnie dla dzieci.

Pełna magii jest też powieść Kelly Barnhill Dziewczynka, która wypiła księżyc. To historia dziewczynki, którą mieszkańcy Miasta Smutków, jej sąsiedzi i rodzina, poświęcają Wiedźmie, w celu uratowania własnego miasta. Historia, w której wprawdzie poznajemy Wiedźmę, Bestię i smoka, ale zło odkrywamy w człowieku. To emocjonująca baśń o dojrzewaniu i barwna apoteoza miłości, współczucia i odpowiedzialności za innych, ucząca, że dla tych wartości trzeba podjąć walkę z marazmem, status quo i obezwładniającym smutkiem.

Dziewczynka, która wypiła księżyc, choć z założenia jest powieścią dla uczniów szkół podstawowych, wolna jest od dziecięcej naiwności, stereotypowych rozwiązań i postaci oraz nachalnych morałów. Przeciwnie, jest to złożona, logiczna, wielowątkowa i wielopłaszczyznowa opowieść, którą z przyjemnością odkryją również dorośli. Po prostu magia…

Magiczny jest również język powieści. Liryczny i baśniowy. Kelly Barnhill z dużą ekspresją snuje opowieść, kreując barwny świat czarów i dziwnych stworzeń, latających ptaków origami i ludzi, z ich słabościami, wadami i zaletami. Bawi się słowem, maluje obrazy, budzi wyobraźnię i zmusza do myślenia oraz zadawania pytań. Koniecznie!

 

Nie ma miłości bez utraty.

 

Dziewczynka, która wypiła księżyc

 

Kelly Barnhill Dziewczynka, która wypiła księżyc
Wydawnictwo Literackie
Wydanie: I
Przekład: Marta Kisiel-Małecka
Oryginalny tytuł: The Girl Who Drank the Moon
Oprawa: twarda
Liczba stron: 360
ISBN: 978-83-08-06503-7
Data premiery książki: 09-05-2018

 

Jak zatrzymać czas- Matt Haig

 

Jak zatrzymać czas Matt Haig

 

I tak, jak tylko chwili potrzeba, by umrzeć, wystarczy tylko chwila, by żyć.

 

Ludzie od wieków boją się starości i towarzyszącej jej śmierci, marzą o nieśmiertelności lub choćby długowieczności i wiecznej młodości. Biblijny Matuzalem, olimpijski nektar i ambrozja, baśniowe źródła i eliksiry młodości, Dorian Gray, botoks i chirurgia plastyczna są przejawem tęsknoty za tymi właśnie marzeniami… Tylko czy warto o tym marzyć?

Tom Hazard, bohater powieści Matta Haiga Jak zatrzymać czas?, ma na ten temat własne zdanie. Urodził się w szesnastym wieku, pływał z Jamesem Cookiem, uczestniczył w wieczorze inauguracyjnym Carnegie Hall i wysłuchał Te Deum Hectora Berlioza pod batutą samego Piotra Czajkowskiego, ale ma wątpliwości, czy jego długowieczność i spowolnione starzenie się to rzeczywiście błogosławieństwo, bo czy za dar można uznać ciągłą samotność, wyobcowanie i konieczność ukrywania się.

Jak zatrzymać czas? to melancholijna, pełna nostalgii podróż w czasie. Podróż fascynująca, bo czyż nie budzi emocji możliwość spotkania Szekspira, Francisa i Zeldy Fitzgeraldów, czy nie wywołuje gęsiej skórki udział w otwarciu Carnegie Hall.

Matt Haig z wdziękiem wirtuoza przeplata współczesność z przeszłością. Lekko trącając struny emocji, z właściwym sobie humorem, kreuje intrygujący, przejmujący obraz długowieczności i ludzkiego życia. Szukając przy tym odpowiedzi na pytanie o szczęście i sens życia.

 

Istnieje tylko teraźniejszość. (…) W każdej pojawiającej się chwili teraźniejszość trwa wiecznie i wiem, że jest jeszcze wiele teraźniejszości do przeżycia.

 

Matt Haig Jak zatrzymać czas

 


Tytuł: Jak zatrzymać czas
Autor: Matt Haig
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 431
Oryginalny tytuł: How to Stop a Time
Tłumacz: Mariusz Warda
ISBN: 9788381163224

 

 

Alienista – Caleb Carr

 

Alienista Caleb Carr

 

Życie wyższych sfer, opera, brud, smród, nędza, pijaństwo i prostytutki. Oto schyłek XIX wieku. Oto Nowy Jork. Miasto, w którym ktoś brutalnie morduje prostytuujących się chłopców. Tylko kto?

Alienista Caleba Carra to niepokojąco ponury i inteligentny kryminał psychologiczny, nawiązujący do twórczości Arthura Conan Doyle’a, którego żywi, charakterystyczni bohaterowie – komisarz policji i przyszły prezydent Theodore Roosevelt, dziennikarz New York Timesa – John Moore, alienista (dziś powiedzielibyśmy psychopatolog) Laszlo Kreizler oraz pierwsza zatrudniona w policji kobieta – Sara Howard, próbują dociec kim jest morderca i co nim kieruje?

W Alieniście akcja nie mknie jak szalona do przodu, a czytelnik nie przerzuca stron z szybkością karabinu maszynowego, ale powieść czyta się z niezwykłą przyjemnością, zagłębiając się w mroczne zaułki Lower East Side, dzielnicy, „która niewiele wiedziała o prawach ludzkich czy boskich, która budziła radość gości i mieszkańców dopiero wtedy, gdy mogli oglądać jej upadek z oddali, po udanej ucieczce”. Bo Alienista to nie tylko kryminał, to nie tylko powieść o początkach kryminalistyki i profilowania psychologicznego, ale przede wszystkim żywy obraz martwego już miasta z przełomu wieków. Bardzo sugestywny.

 


Caleb Carr, Alienista
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Przekład: Zuzanna Naczyńska
Tytuł oryginalny: The Alienist
ISBN: 978-83-8062-388-0
Data premiery wydania: 2018-04-17
Liczba stron: 544

 

 

 

 

Serce meduzy – Ali Benjamin

 

Serce meduzy Ali Benjamin

 

Na świecie jest tak wiele przerażających rzeczy (…). A co, jeśli przestalibyśmy tak bardzo się tego wszystkiego bać? Zamiast czuć się jak maleńki paproszek żyjący na Ziemi, skupilibyśmy się na tym, że wszystkie stworzenia powstały z takich właśnie drobinek gwiezdnego pyłu? I wśród tych wszystkich istot my, ludzie, jesteśmy jedynymi, którzy zdają sobie z tego sprawę.

O to właśnie chodzi z meduzami, że one nigdy tego faktu nie pojmą. Jedyne, co są w stanie robić, to po prostu niczego nieświadome dryfować w oceanach.

Ludzie są na tej planecie od niedawna. Tak delikatni i wrażliwi. A jednak to my jako jedyni mamy możliwość świadomie decydować o tym, że chcemy się zmienić.

Choć dzieciństwo i okres szkolny powinny być radosne, szczęśliwe, jak w powieściowym Bullerbyn Astrid Lindgren, nie rzadko jest inaczej. Nasze dzieci, tak jak my w ich wieku, borykają się z problemami, nie radząc  sobie w szkole czy w kontaktach z rówieśnikami.

Dwunastoletnia Zuza Swanson też ma takie problemy. W jej uporządkowane, dotąd radosne dzieciństwo, wtargnął chaos. Jej przyjaciółka, znakomita pływaczka, Franny utonęła w morzu, a koledzy z klasy uważają ja za dziwadło. Próbując na powrót uporządkować swoje życie, tworzy hipotezę, wyjaśniającą przyczynę śmierci Franny, i próbuje ją dowieść. Wyjaśnienie „tak się czasem dzieje” jej nie wystarcza… Jej zdaniem nic nie dzieje się bez powodu.

Serce meduzy Ali Benjamin, której bohaterką jest właśnie Zuza, to pełna nostalgii mądra powieść o nastolatkach i ich problemach. O dorastaniu, wyobcowaniu, śmierci, rodzinie i przyjaźni. To przejmujące studium straty i smutku, a jednocześnie fascynująca podróż przez świat nauki, w której poznajemy meduzy i ich życie, mrówki-zombie i wiele innych faktów na temat otaczającego nas świata. To powieść o pięknie życia…

 

Każda osoba inaczej przeżywa stratę i nie ma dobrego ani złego sposobu na odczuwanie żałoby po kimś bliskim.

 

 

 

 Ali Benjamin,Serce meduzy
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Oprawa: Miękka
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 304
Oryginalny tytuł: The Thing about jellyfish
Tłumacz: Faber Marta
Nr wydania: 1
ISBN: 9788365676948

 

 

 

ABC DESIGN SALSA 3 – Wózkowy SUV

 

Abc Design Salsa 3

 

Znacie bajkę o Kopciuszku? A pamiętacie, czym Kopciuszek udał się na bal? Nie, na pewno nie wezwał taksówki. Wiadomo, każdy kopciuszek, każda księżniczka i książę na bal i na zakupy jadą karocą. Narodziny naszej księżniczki spowodowały, że musieliśmy oglądnąć się zatem za karetą. Nasz wybór padł na wózek 2w1 (głęboko-spacerowy) ABC Design Salsa 3. Jak się on sprawuje? Czy kupilibyśmy go ponownie? Czy polecilibyśmy go znajomym? Tu poznacie naszą opinię po niemal rocznym użytkowaniu wózka w wersji głębokiej i spacerowej.

Wybierając wózek kierowaliśmy się jego jakością, wyglądem i ceną. Wózek miał być funkcjonalny, lekki, najlepiej na cały okres wózkowania i elegancki. I nie powinien kosztować tyle co samochód  🙂 Czy taki jest wózek ABC Design Salsa 3? Według nas tak.

Wygląd:

Pierwsze, co zwraca uwagę w tym wózku, to jego wygląd. Wózek jest elegancki, choć ze sportowym sznytem. Dotyczy to zarówno wersji cztero-, jak i trzykołowej. Tapicerka o denimowym wzorze wygląda porządnie i schludnie, w niczym nie przypomina plastikowego ortalionu stosowanego w niektórych wózkach. Łatwo ją utrzymać w czystości.

Stelaż dostępny jest w dwóch kolorach: czarnym i stalowym. My wybraliśmy ten pierwszy.

Prowadzenie/ amortyzacja:

Prowadzenie, to obok wyglądu, największa zaleta Salsy 3. Salsa (tak w wersji głębokiej, jak i spacerowej) prowadzi się lekko, łatwo i przyjemnie. Wózek ma amortyzowane wszystkie koła, choć amortyzacja jest dość delikatna. Mimo wyglądu Salsa 3 to nie jest jednak wózek terenowy. To taki SUV wśród wózków, czyli wózek miejski, ale z terenowym charakterem. Niemniej radzi sobie w zasadzie na każdej nawierzchni i w każdym terenie. Po asfalcie czy polbrukowych chodnikach płynie. Przyjemnie jedzie po polnych i leśnych drogach i ścieżkach, a  nawet po drobnym szutrze i po śniegu. Trochę gorzej jest na dużych “kocich łbach”. Szkoda, że producent nie oferuje pompowanych opon w ramach dodatkowej opcji. Można sobie jednak z tym łatwo poradzić, naciskając rączkę i przenosząc ciężar wózka na tylną oś, czyli prowadząc wózek na tylnych kołach.

Poza tym, Salsa 3 jest niezwykle zwrotna. Lawirowanie z nią wśród sklepowych regałów albo w tłumie ludzi jest dziecinnie proste. Łatwo też się podbija. Jeśli podbicie sprawi nam trudność, wystarczy wysunąć rączkę i pójdzie jak z płatka.

Jeśli poruszamy się w terenie, to przednie koło można zablokować.

Rączka

Rączka jest teleskopowa, ma trzy poziomy wysokości, dzięki temu w łatwy sposób można ustawić odpowiednie do naszego wzrostu jej położenie.  Obita jest skóropodobnym materiałem i wygląda elegancko.

 

Abc Design Salsa 3

 

Gondola:

Gondola jest zgrabna i duża (80 cm). Nasza Lea korzystała z niej do dziewiątego miesiąca. Dużą zaletą gondoli jest to, że można ją złożyć na płasko, co ułatwia transport wózka w samochodzie. Dodatkowo budkę gondoli można przekształcić w daszek.

Gondola modelu z 2016 r. różni się kształtem budki od wersji z 2017 r. Jest przede wszystkim zgrabniejsza i to sprawiło, że zdecydowaliśmy się na starszy model. Oprócz wyglądu budki oba modele różnią się również jej rozmiarami. Budka w modelu z 2016 r. nie jest zbyt obszerna, ale nam to nie przeszkadzało. Po, pierwsze budka zawiera niewielki daszek, który trochę ją powiększał. Ponadto, przy nisko położonym słońcu ratowaliśmy się parasolką, którą można dokupić osobno. Jeżeli wolicie większą budkę, proponuję zakup młodszego modelu. Myślę, że nie będziecie zawiedzeni.

Dodatkowo z gondolą  zintegrowana jest moskitiera.

 

gondola z moskitierą-abc-design-salsa

 

 

Siedzisko spacerowe:

Siedzisko spacerowe jest kubełkowe. Jest duże, obszerne. W naszej ocenie wystarczy na cały okres wózkowania. Zostało ono  wyposażone w pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa. Są one wygodne zarówno dla dziecka, jak i rodzica. Łatwo się je zapina i odpina.

Siedzisko można wpinać przodem lub tyłem do kierunku jazdy.

Budka nie jest duża, ale posiada dodatkowy dwustopniowy składany daszek, który skutecznie chroni nawet przed nisko położonym słońcem. W naszej ocenie jest wystarczająca, ale jeżeli wolicie większą, sprawdźcie model z 2017 r.

Siedzisko można ustawić w 3 pozycjach, w tym do pozycji leżącej. Zmiana położenia jest niewiarygodnie prosta i wymaga jedynie jednoczesnego przyciśnięcia przycisków regulujących. To sprawia, że można zmienić pozycję siedziska, nie budząc śpiącego w nim dziecka.

Podnóżek jest regulowany i to niezależnie od położenia siedziska.

Dużą zaletą wersji spacerowej jest demontowalny pałąk, obity tym samym materiałem co rączka wózka. Pałąk można odczepić tylko z jednej strony i go odchylić, aby posadzić w siedzisku dziecko.

 

siedzisko-spacerowe-abc-design-salsa-3-thelksinoe

 

Kosz na zakupy:

Kosz na zakupy jest obszerny i pojemny. Został zamontowany wysoko, więc w czasie jazdy w zasadzie trudno zahaczyć nim o przeszkodę. Jest idealnie dopasowany do opcjonalnej torby pielęgnacyjnej.

 

Składanie i rozmiar po złożeniu

Składanie wózka i jego rozkładanie jest łatwe, ale nie można niestety wykonać tego jedną ręką.

Aby złożyć wózek w wersji głębokiej, należy zdemontować gondolę. W wersji spacerowej można złożyć wózek razem z siedziskiem.

Po złożeniu wózek jest stosunkowo niewielki. Jego rozmiary można zmniejszyć demontując w łatwy sposób koła. Zmieści się w bagażniku sedana i jeszcze zapakujecie z dwie walizki. My pakowaliśmy, oprócz wózka, dwie walizki, składaną klatkę dla królika oraz kaski narciarskie.

Akcesoria:

W komplecie z wózkiem jest folia przeciwdeszczowa, osłonki na nogi do spacerówki i do gondoli oraz adaptery do fotelika. Dodatkowo możecie dokupić, dobrane kolorystycznie do wózka:

  • śpiworek do wózka,
  • parasolkę,
  • torbę pielęgnacyjną (w  modelu z 2018 r. Salsa 4 podobno jest w zestawie)
  • uchwyt na butelki lub telefon.

Wózek jest kompatybilny z fotelikami ABC Design, Cybex, Maxi Cosi, Römer BABY-SAFE.

Cena wózka:

Cena to kolejna zaleta wózka. Za cenę ok. 2000 zł (plus minus 400 zł – w zależności od sklepu) możecie mieć prawdziwego wózkowego SUVa, który nie zawiedzie Was ani w mieście, ani w terenie.

 

Abc Design Salsa 3